Wypowiedzi trenerów po meczu Grunwald – Unia Kosztowy

Tuż przed meczem Grunwald – Unia Kosztowy trener gości Janusz Iłczyk dokonał dwóch zmian w podstawowym składzie. Nim jeszcze zawodnicy wyszli na rozgrzewkę, to awizowany od początku Patryk Matwiejczuk powędrował na ławkę rezerwowych, a do wyjściowej jedenastki wskoczył Michał Gadaj. Z kolei po rozgrzewce przewidywany między słupkami Piotr Adamek usiadł na ławce, a od 1. minuty bronił Mateusz Potoczny. Jak się okazało, trener gości miał nosa – Potoczny świetnie interweniował, natomiast Matwiejczuk przypieczętował z ławki w 87. minucie zwycięstwo Unii. Zapytany o mającą niebagatelne znaczenie sytuację sam na sam z 2. minuty, kiedy Potoczny był lepszy od Dreszera, trener Janusz Iłczyk odpowiedział:
– Od tego jest bramkarz, żeby bronić. „Potok” to zrobił, więc wywiązał się ze swojego zadania.
 
Trener gości podsumował mecz na szczycie:
– Myślę, że sytuacją taką decydującą dla losów spotkania była właśnie sytuacja sam na sam z 2. minuty i obrona „Potoka” (Mateusza Potocznego – przyp. red.). Przy wyniku 1-0 dla gospodarzy mecz inaczej by się potoczył. Po zdobyciu bramki oddaliśmy trochę pola, inicjatywa przeszła w ręce gospodarzy. W drugiej połowie to się nie zmieniło. Były też chwile, że potrafiliśmy tę piłkę przytrzymać. Mieliśmy takie dwie sytuacje, które powinniśmy wykorzystać, niestety trafiliśmy prosto w bramkarza lub nie wykończyliśmy dokładnie. Stały fragment gry przyniósł nam bramkę na 2-0 i wtedy byliśmy raczej pewni, że gol wniesie spokój i dowieziemy zwycięstwo do końca meczu.
 

Jacek Bratek (trener Grunwaldu):
– W 2. minucie po przebitce Zugi i asyście Kowalskiego Dreszer wyszedł sam na sam i mógł lepiej się w tej sytuacji zachować, a wówczas ustawilibyśmy sobie mecz pod nasze dyktando. Tak się jednak nie stało. W pierwszej połowie oba zespoły badały się wzajemnie, a w drugiej graliśmy w ataku pozycyjnym. Goście z kolei grali z kontry. Jedna sytuacja i indywidualny błąd Babisza, i Unia strzeliła bramkę dość szybko, bo w 12. minucie. Do przerwy było 1-0. Mecz ma dwie połówki i na drugą wyszedł zupełnie inny zespół. Trzeba pochwalić drużynę Grunwaldu za to, jak grała w II połowie. Mieliśmy piłkę meczową i znowu miał ją Dreszer. Mogliśmy to spotkanie nawet wygrać, gdyby zamienił tę sytuację na bramkę, ale tak się nie stało. Dzisiaj najwidoczniej nie było nam dane zdobyć punktów, zabrakło piłkarskiego szczęścia. Ukłon dla chłopaków i podziękowania za walkę, za serducho, które zostawili na boisku. Mecz był godny spotkania na szczycie Klasy Okręgowej, czyli wicelidera z 3. zespołem tabeli i stał na wysokim poziomie. Niestety, za sytuacje i grę punktów się nie przyznaje, i dzisiaj jesteśmy bez punktów, a szkoda. Jeszcze raz dziękuję za walkę chłopakom.